Gramy o Złotą Piłkę
 Oceń wpis
   

Po długiej przerwie warto poinformować co się dzieje w klubie. Niewielkie wzmocnienie kadry, odejście kilku osób i trochę treningów. W międzyczasie wyjazd z dzieciakami na ferie zimowe na narty – trochę się działo.

W listopadzie ruszyliśmy z treningami – a tak naprawdę z gierkami, bo ze względu na wąską kadrę zajęcia przestały mieć charakter treningów – a w większym stopniu różnego rodzaju gier. Wzmocnienia? – doszło 3 chłopaków ale niestety również 3 z różnych powodów zrezygnowało z gry – szkoda.

W tym roku nacisk położyliśmy na jeden Turnieju – 50 edycję rozgrywek „Gramy o Złotą Piłkę” im. Aleksandra Zaranka. Po zeszłorocznym odpadnięciu w rozgrywkach grupowych, tym razem liczyliśmy na coś więcej – a po cichu na grę w finałach na nowym stadionie Legii.

Mimo, że w meczach nie mogło wystąpić kilka osób – termin egzaminów dla gimnazjalistów zrobił swoje – udało się wyjść z grupy na drugim miejscu – 2 zwycięstwa, jedna porażka i gramy dalej!
Przed meczem barażowym chłopaków spotkała nie lada atrakcja – na spotkaniach pojawili się piłkarze Legii Warszawa. Mimo porażki w spotkaniu i odpadnięciu z Turnieju – w pamięci pozostanie nam z pewnością rozgrzewka z zawodnikami Legii, wspólne zdjęcia i autografy – było interesująco.


Serce Falenica (w białych strojach) i Bartek Grzelak z Legii Warszawa

Co dalej? – niestety prawdopodobnie w czerwcu przestanę prowadzić drużynę – wąska grupa grających, brak wsparcia Parafii i czas, którego co raz bardziej brakuje. Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie – informacje już wkrótce. 

Poniżej relacja z wizyty piłkarzy Legii i spotkań barażowych - Serce Falenica w białych strojach.
 

Komentarze (0)
Powracamy?!
 Oceń wpis
   

Po walnym zgromadzeniu wyjaśniły się dalsze losy klubu – nowy prezes, nowy zarząd, nowy okres. Zastanawiam się tylko jak dalej będzie funkcjonować drużyna.

Niestety ze względu na obowiązki służbowe (zapraszam na XXI Bieg Niepodległości w Warszawie www.biegniepodleglosci.com), uczelniane i zmiany w klubie, do chwili obecnej nie udało się przeprowadzić ani jednego treningu – zmieni się to dopiero 16 listopada – na ten dzień zaplanowaliśmy pierwsze zajęcia.

To nad czym najbardziej ubolewam, to niepewność co do dalszej przyszłości drużyny. Nasza kadra, w porównaniu do ubiegłego roku, zmniejszyła się o kilka osób ( chłopaki, którzy ukończyli gimnazjum niestety nie mogą grać już z nami). To powoduje konieczność wzmocnienia ekipy nie jednym, a kilkoma nowymi zawodnikami. Czy się uda? – mocno w to wierzę.

Jakie plany? Zaczniemy luźno – wewnętrzne gierki, wkomponowanie nowych zawodników, rozmowa dotycząca planów i konieczności poszukania wzmocnień. Następnie turnieje halowe, które w listopadzie i grudniu odbywają się w Warszawie. Jednym z najważniejszych celów będzie przygotowanie zespołu do jubileuszowej, 50-tej edycji turnieju „Gramy o Złotą Piłkę” im. A. Zaranka. W tym roku pechowo odpadliśmy już w fazie grupowej – w przyszłym liczę na o wiele lepsze osiągnięcia.

Trzymajcie kciuki – klub dalej istnieje, teraz trzeba zrobić wszystko by do obecnej super ekipy dołączyło kilka nowych osób – niech ta fajna przygoda trwa dalej.

Komentarze (1)
Jak z bicza strzelił
 Oceń wpis
   

Prawie 2 tygodnie spędzone z dzieciakami nad morzem minęły niezwykle szybko. Z wyjazdu można zebrać prawie same plusy – piękna słoneczna pogoda na początku i bardziej piłkarska (chłodniejsza i czasem deszczowa) w trakcie dalszej części wyjazdu, znakomite trawiaste boisko, wypoczynek, wycieczki, treningi i prawdopodobnie wzmocnienie nowym zawodnikiem. Jedyny duży minus to ciągła niepewność dotycząca dalszego funkcjonowania klubu.

W tym roku na wakacje udaliśmy się do Karwi. Prawie dwutygodniowy wyjazd udał się znakomicie. Krótka relacja z treningów – bardzo dobrze przygotowane trawiaste boisko, treningi strzeleckie, taktyczne oraz kilka wewnętrznych gier – miejmy nadzieję, że to zaprocentuje. Dodatkowo? – biegi i gry wytrzymałościowe na plaży oraz regeneracyjna kąpiel w morzu. Nowy zawodnik? Jest na to duża szansa i co ważne – jego przyjście byłoby wzmocnieniem, a nie uzupełnieniem składu.

Niestety wzorem lat ubiegłych nie udało się tym razem zorganizować meczu pomiędzy koloniami. Kolonie mieszkające w Karwi składały się z osób o kilka lat młodszych niż członkowie PKS Serce Falenica, szkoda. Na osłodę musiały wystarczyć liczne wewnętrzne gry (na szczęście w naszej grupie była grupa licealistów, którzy, używając żartobliwego stwierdzenia, nie kopali się w czoło i wiedzieli co zrobić z piłką. To oni stworzyli kilkukrotnie drużynę przeciwną dla naszego zespołu).

Jak wielokrotnie wspominałem, najważniejszy był wypoczynek i dobra zabawa. Dzięki słonecznej pogodzie mogliśmy zrealizować wszystkie zaplanowane przedsięwzięcia. Każde zajęcia odbywały się w ruchu i na świeżym powietrzu. Efektem tego był pierwszy w historii wieczorny spokój ;). Każdy dzień był dla dzieci na tyle intensywny, że ok. godziny 23.00 w ośrodku robiła się zupełna cisza – tego jeszcze nie było, a był to mój szósty wyjazd z dzieciakami :).

Co teraz? Pozostały dwa tygodnie do rozpoczęcia roku szkolnego. W trakcie tego okresu chłopaki mają wolne od treningów. Spotkamy się prawdopodobnie na początku września i rozpoczniemy zajęcia. Z niecierpliwością będę oczekiwał ustaleń na wrześniowym walnym zgromadzeniu – PKS Serce Falenica przestanie istnieć? Mam nadzieję, że nie. Nieważne jakie zostaną podjęte decyzję, będę chciał w jakiś sposób utrzymać drużynę – dużo razem zrobiliśmy i dużo możemy jeszcze zrobić.

Osoby idące do nowych szkół dostały zadanie poszukiwania wzmocnień i uzupełnień składu. Od 1 września również się za to zabieram zamieniając się w scouta ;). Macie kogoś na oku?
 

Komentarze (2)
Jak na wielkim stadionie
 Oceń wpis
   

Okres wakacyjny, szczególnie lipcowy, sprawia zawsze nudę i tęsknotę. Za czym? Za brakiem zajęć z chłopakami. Prowadzenie treningów z dziećmi to wielka frajda i przyjemne spędzanie wolnego czasu. Mam nadzieję, że w trakcie zbliżającego się wyjazdu chłopcy będą mieli okazję ponownie poczuć się jak Cristiano Ronaldo na wielkim stadionie.

Wraz ze zbliżającym się terminem wyjazdu – 4 sierpnia ruszamy nad morze (przecież to tylko 2 tygodnie), nadszedł czas na przygotowanie wstępnego planu pracy – treningi, wypoczynek, zwiedzanie i przede wszystkim dobra zabawa (tego planować przeważnie nie trzeba :) ).

Walory rozrywkowe i kulturalne – niech tylko dopisze pogoda – codzienne plażowanie (aktywne rzecz jasna ;) ), wycieczki rowerowe, piesze i autokarowe. Walory sportowe – zabawa i wytrzymałość na plaży, technika, taktyka i skuteczność pod bramką przeciwnika na boisku. Taktyka (chociaż kto wie czy w tym nie będzie więcej rozrywki ;)) – mecze polskich zespołów w europejskich pucharach, liga polska i spotkanie reprezentacji.

Jednym z ważniejszych wydarzeń, które zawsze staram się zorganizować dla dzieciaków, jest mecz pomiędzy koloniami. Wielu młodych chłopców marzy o karierze piłkarza, występie przed kilkudziesięciotysięczną publicznością na stadionie przy ogłuszającym dopingu. Mecz pomiędzy koloniami daje dzieciakom namiastkę stadionowej atmosfery – rozegranie meczu przy 100-150 osobowej, żywo reagującej, prowadzącej doping publice, to wbrew pozorom dla młodych ludzi duże i fajne przeżycie. Nie jeden z grających był mocno stremowany biorąc udział w takim spotkaniu – wierzcie mi, warto :) .

Co więcej? Mecz przy publiczności to prócz kolejnego fajnego przeżycia, interesujące doświadczenie życiowe mogące pomóc w przyszłości przełamać opór przed strachem i niepewnością – stawienie czoła wyzwaniu, które powoduje lekką (u niektórych i mocniejszą) „gęsią skórkę” oraz końcowe wnioski, że nie było tak strasznie,co wręcz przyjemne, z pewnością może przynieść wiele pożytku w kształtowaniu osobowości młodego człowieka.

Prawdopodobnie 13 dni minie szybciej niż można by się tego spodziewać. A potem? Krótka chwila przerwy i miejmy nadzieję, że z początkiem września wracamy do zajęć, turniejów i meczów. Konieczne są wzmocnienia w składzie – kilku chłopaków skończyło gimnazjum i prawdopodobnie nie będą grali już w PKS. Chętnych do gry – zapraszam – piotrnalezyty@o2.pl :).

Mecze między koloniami są za mojej kadencji tradycją - tak było 2 lata temu

Komentarze (0)
Wakacje
 Oceń wpis
   

Wraz z początkiem lipca (a tak naprawdę końcem czerwca) nastał „gorący” okres wakacyjny. Co prawda za oknem słońce jeszcze nie „praży” ale wszyscy po cichu (a nawet głośno) liczą, że do naszego sierpniowego wyjazdu powinny nastać upalne dni.

Okres czerwcowy był niezwykle luźny – niektórzy myślami byli już na wakacjach, inni poprawiali oceny w szkole. Ostatnie zajęcia miały charakter rekreacyjny – gierki, zabawa, czas relaksu – są to również ważne elementy pod koniec sezonu.

Obecnie większość chłopaków wyjechała na wakacje – koniecznością stała się minimum miesięczna prezerwa w zajęciach. A potem? Już 6 wyjazd z tą samą grupą na kolonie – tym razem do Karwi.

W tym roku na wakacyjnym wyjeździe będzie niezwykle interesująco – na wyjazd jedzie po raz pierwszy większość osób grających w PKS. Daje to okazję nie tylko do przyjemnego wypoczynku ale również skupienia się na treningu. Oczywiście najważniejsze cele wyjazdu pozostają niezmienne – wypoczynek, zabawa, ruch i wspaniałe wspomnienia.

Na obozie mają zostać podjęte strategiczne decyzje dotyczące klubu oraz naszej drużyny. Prawdopodobnie zmienią się osoby zarządzające PKS „Serce Falenica” i trudno przewidzieć ich plany na przyszłość. Póki co – nie ma co zaprzątać sobie głowy dalszą przyszłością. Trzeba ułożyć plan treningów (o czym wkrótce więcej) i nagrzewać słońce – w sierpniu musi „odpalić” :).
 

PKS "Serce Falenica" 2009

PKS Serce Falenica 2009

Komentarze (0)
„Martwy okres”
 Oceń wpis
   

Po 49 turnieju „Gramy o Złotą Piłkę” nastał tzw. „martwy okres”. Było trochę odpoczynku, wystartowaliśmy w jednym mini turnieju i dalej pracowaliśmy nad wykorzystaniem sytuacji podbramkowych. Pojawił się jednak jeszcze jeden istotny mankament w naszej grze.

Podejmując kolejne próby uporania się ze skutecznym wykańczaniem okazji strzeleckich, przeanalizowałem pozostałe elementy gry drużyny. Po dokładnej analizie wnioski nasunęły się same – praca nad mentalnością, szczególnie w 2 obszarach – maksymalnej koncentracji i motywacji przed meczem oraz zwalczanie zbytniego „nagrzewania się”. Na to należy poświęcić więcej czasu.

Nad pierwszym elementem nie będę się rozwodził – intensywna rozgrzewka, szczegółowe omówienie spotkania przed grą i odpowiednie motywowanie – do tych elementów musimy włączyć jeszcze więcej dyscypliny.

Drugi element jest kolejnością wcześniejszych etapów treningów – wraz z przyjściem lepszej i momentami dobrej gry, w głowach chłopaków pojawiła się duża wiara w zwycięstwo i własne możliwości. Cechy jak najbardziej pozytywne jednak przejście od realizowania ustalonych zadań do skupienia się na zwycięstwie może wpływać niezwykle negatywnie na zespół. Efekt? – zawodnicy zaczęli się skupiać nad strzelaniem bramek, atakowaniem, zamiast nad tworzeniem gry i ataku pozycyjnego. Nie trudno wysnuć wnioski – gra momentami robi się zbyt chaotyczna i nie poukładania – chłopcy chcąc strzelić bramkę wydłużają piłkę do przodu. Obecnie pracujemy również nad poprawą tego elementu do stanu sprzed kilku tygodni :).
 

Komentarze (0)
Odpadamy…
 Oceń wpis
   

Nasza przygoda z 49 Turniejem „Gramy o Złotą Piłkę” skończyła się dość szybko. Niestety 3 remisy w fazie grupowej, przeciętna gra i multum niewykorzystanych sytuacji – taki obraz pozostawiliśmy po sobie w Turnieju.

Nie ukrywam, że liczyłem na skromny sukces, a przynajmniej awans z grupy do fazy pucharowej. Niestety, po raz kolejny okazało się, że w dalszym ciągu nie umiemy strzelać bramek. Jest poprawa, o czym pisałem wcześniej, ale do ideału w dalszym ciągu nam daleko – wykorzystujemy średnio co 4 stuprocentową okazję – to zdecydowanie zbyt mało. Stare piłkarskie porzekadło głosi, że szczęście sprzyja lepszym – zajęliśmy 3 miejsce w czterozespołowej grupie i tymi lepszymi niestety nie byliśmy.

Co nam pozostaje obecnie? Chwila wytchnienia – wielu chłopaków wyjeżdża na tzw. „Zielone Szkoły” więc przez najbliższe 2 tygodnie nie będę miał do dyspozycji całej drużyny, a co za tym idzie – zajęcia będą luźniejsze. Następnie trzeba brać się do dalszej pracy – nie obędzie się bez mocnej, męskiej rozmowy i dalszej pracy nad wykańczaniem sytuacji. Cel główny to dobry występ w trakcie czerwcowego turnieju drużyn parafialnych – co znaczy dobry, napiszę już wkrótce :).
 

Komentarze (0)
Golimy...
 Oceń wpis
   

Popularny w polskim środowisku piłkarskim„Wujo” miał wśród swoich słynnych powiedzeń szczególnie dwa najbardziej znane: „kasa misiu kasa” i „golimy frajerów”. Szczególnie to drugie budzi moją sympatię, aczkolwiek również od pierwszego nie można się w XXI wieku oderwać.

Turniej w Józefowie wreszcie zaspokoił apetyt związany ze zwycięstwami i strzelaniem bramek. Można go jednak podzielić na 2 etapy – mecze eliminacyjne (pierwszy weekend) i mecze finałowe (drugi weekend).

W trakcie meczów eliminacyjnych, ponownie rozpoczęliśmy niezwykle nieskutecznie. 0-0 do przerwy w trakcie pierwszego spotkania można śmiało nazwać skandalem – stworzyć ok. 10 „setek” i nie wykorzystać, żadnej – będziemy nad tym pracować dalej. Na szczęście w drugiej połowie worek z bramkami się rozwiązał – zaaplikowaliśmy rywalom ich 5. Wynik końcowy – 5-0 w pewnym stopniu nas usprawiedliwiał. Kolejne spotkanie,bez uwag – 3-0, dziękuję, mamy 6 punktów i decydujący mecz o awans z grupy przed nami.
Uczucia związane z ostatnim meczem można mieć mieszane – ponownie dobra gra, uważam, że bardzo mądra, spokojna, czego konsekwencją była bramka dla nas na 1-0 i dowiezienie tego wyniku do… 2 sekund przed zakończeniem spotkania. Właśnie wtedy straciliśmy bramkę na 1 – 1. Jej utrata miała, jak się później okazało, opłakane skutki.
Niemniej rywal uratował swoją skórę strzelając bramkę tuż przed końcem meczu. Dzięki temu z naszej grupy wyszła nie 1 (my!), a 2 drużyny (w tym na szczęście my), które wspólnie zajęły pierwsze miejsce (wyniki pozostałych spotkań rywali identyczne, 5-0 i 3-0).

Faza pucharowa – półfinałowy mecz trudny, dużo walki, ani my, ani rywale nie chcieli się odkryć i ryzykować utraty bramki. W efekcie wynikiem 0-0 zakończyły się zarówno obie połówki meczu, jak i dogrywki. To o czym mówię i nad czym staramy się pracować od dłuższego czasu (wykańczanie sytuacji) – o zwycięstwie mogła zadecydować 1 akcja, stworzyliśmy 3-4 dobre sytuacje i brak ich wykorzystania kosztował nas nerwówkę – o awansie zdecydowały karne. Niestety, nie trenowaliśmy tego elementu nigdy. Zaczęliśmy dobrze, 1-0 dla nas, rywal spudłował. Niestety kolejne karne nam nie wyszły i przegraliśmy 1-3.

W meczu o 3 miejsce spotkaliśmy się z… naszym kochanym rywalem z grupy, który wyszedł z niej dzięki strzelonej nam bramce na 1-1 na 2 sekundy przed końcem meczu. Wszystko byłoby ok. gdyby nie wynik – prowadzenie 1-0 zamieniliśmy na 1-2 i zakończyliśmy turniej na 4 miejscu. Z dwóch celów zrealizowaliśmy jeden – nasz bramkarz został wybrany najlepszym bramkarzem turnieju – zabrakło jednak naszego zwycięstwa w rozgrywkach.

Na pewno należy się cieszyć z awansu z grupy, zwycięstw i przede wszystkim z dwóch aktywnie spędzonych weekend-ów przez chłopców z drużyny. Po raz kolejny pozostał niedosyt po niewykorzystanych sytuacjach podbramkowych – trzeba nad tym dalej pracować.

Po Świętach przenosimy się na boisko – 2 treningi, sparing i turniej „Gramy o Złotą Piłkę”. Trzeba się szybko przestawić na grę na „zielonej murawie” – już w przyszłym tygodniu pierwsze mecze turnieju. Ciekaw jestem jaki poziom będą prezentowały zespoły grające w rozgrywkach Złotej Piłki – nie mogą przecież w nich grać zawodnicy zrzeszeni w klubach piłkarskich (jedynie jedna osoba w drużynie). Mam nadzieję, że uda się awansować do fazy pucharowej, chociaż nie będę ukrywał, przyjemność gry w meczach finałowych na murawie stadionu Legii Warszawa byłaby wielka :). .

Na zakończenie zapraszam wszystkich do udziału w 49 turnieju „Gramy o Złotą Piłkę” im. A. Zaranka - wreszcie mam okazję z wyprzedzeniem poinformować o turnieju, gdzie można się jeszcze zapisać i w którym bierzemy udział. Zapisy trwają do 22 kwietnia i mam nadzieję, że spotkamy się w trakcie rozgrywek – najlepiej w finale na głównej płycie boiska stadionu Legii Warszawa. Oczywiście my zagramy w grupie gimnazjalistów, szkoda, że nie mam również treningów z dziećmi ze szkoły podstawowej – wystawiłbym chętnie drużyny w pozostałych dwóch grupach wiekowych 3-4 i 5-6 klasa szkoły podstawowej). Więcej informacji na www.wosir.waw.pl – mam nadzieję, że będę miał przyjemność spojrzeć tam na tabelę grupy E lub F gimnazjalistów z PKS Serce Falenica na czele stawki ;).

Komentarze (0)
Rywalizacji start
 Oceń wpis
   

Marzec to jeden z najlepszych miesięcy w okresie zimowym dla każdego piłkarza. Po przerwach świątecznych, feriach i okresach przygotowawczych, rozpoczyna się „gorący” okres turniejów halowych. W naszym przypadku, nie jest inaczej.

W marcu zdążyliśmy zagrać w mini turnieju w Kobyłce (z licealistami), na Pradze i sparing z klubem z Miedzeszyna. Kolejność Kobyłka-sparing-Praga. Każdy z turniejów i meczów miał inne cele.

Pierwszy mini turniej w Kobyłce był rozpoczęciem cyklu, doskonałą okazją do przygotowania drużyny do meczów z rówieśnikami w poważnych, dużych turniejach (tu wystąpiły jedynie 3 drużyny) i przestawienia się do gry na dużej hali (co tu dużo mówić – na „salonach” nie trenujemy na co dzień ;) ). Bardzo ważni byli rywale – mecze z zespołami składającymi się z gimnazjalistów i licealiści stanowiły doskonałą okazję do przygotowania chłopaków do stawiania czoła silniejszym, mocniejszym, starszym i bardziej doświadczonym rywalom (nie tylko na boisku ale i w życiu – wiara w zwycięstwo i stawianie czoła silniejszym są doskonałą metodą na pokonywanie trudności czy własnych słabości). Puentując tezę o wierze w zwycięstwo trochę głupio wtrącić, iż wynik w tym turnieju nie był ważny – cele były inne. Porażka z rywalem w którego składzie grały osoby o 4 czy 5 lat starsze była wkalkulowana. Najważniejsze – dobra, wyrównana gra, podjęcie walki i to co najbardziej cieszyło – stwarzanie sytuacji i strzelanie bramek. Element nad którym pracowaliśmy przez 4 miesiące w jakimś stopniu zdał egzamin. Będąc na turnieju w Kobyłce 4 miesiące wcześniej zaprezentowaliśmy dobrą grę – z bramkami było już gorzej. Tym razem dobra gra, dużo walki i kilka bramek – bardzo wartościowy sprawdzian.

Następnie rozegraliśmy sparing z klubem z Miedzeszyna. Wreszcie nadarzyła się okazja by zagrać na dużej hali z drużyną rówieśników. Co więcej, po raz pierwsze mieliśmy okazję wypróbować ustawienie w systemie 5+1 – a tak mieliśmy grać w najbliższych turniejach (w Kobyłce graliśmy 4+1). Mecz z Miedzeszynem okazał się bardzo przydatny. Była okazja sprawdzić kilka wariantów gry, ustawienia i pozycji zawodników. Ostatecznie 1+3+1 z defensywnym środkowym pomocnikiem i dwoma skrzydłowymi okazał się w moim odczuciu najbardziej efektywny. Niestety, w sparingu nie brało udziału aż 3 podstawowych zawodników. Największy ból głowy przysporzyło co innego – po raz kolejny ”przespaliśmy” początkowe kilka minut meczu.

Przyznam się bez bicia – wchodząc na halę OSiR-u na Pradze miałem spore obawy. Na turnieju prócz drużyn szkolnych, stawiły się kluby sportowe z Wesołej, Bielan czy „Młode Wilki” z Legii Warszawa – z takimi ekipami jeszcze się nie mierzyliśmy. Pierwszy mecz potwierdził moje obawy (jak się później okazało, bezpodstawne). Zagraliśmy b. słabo przegrywając 0-2. W tym momencie po raz kolejny powrócił syndrom „snu pierwszych” minut – w tym wypadku 10. Drugi mecz, drobna korekta w składzie, „ostra” rozmowa w szatni i wcześniejsze obawy mogły pójść w niepamięć. Świetna gra, stwarzanie sytuacji i….. no właśnie. Przez rok pracy doszliśmy do etapu mądrej, gdy trzeba spokojnej, gdy trzeba szybkiej gry. Była szybka „klepa”, było przenoszenie ciężaru gry, były sytuacje, były dobre uderzenia i…. ponownie czegoś zabrakło. Mecz skrócono do 8 min., stracona bramka po błędzie w kryciu 1 na 1 i rozczarowujące 0-1. Kolejne 2 spotkania miały podobny przebieg – tj. w pierwszym przeważaliśmy, strzeliliśmy bramkę i zakończyliśmy mecz zwycięstwem 1-0. Drugi – przewaga na boisku, ataki i…. znowu stracona w dziwnych okolicznościach bramka – mecz trwał tylko 5 min i ponownie 0-1.

Jestem bardzo zadowolony z gry, sytuacji i wielu innych elementów – rozpoczynając od gry defensywnej w strefach, a na ataku pozycyjnym kończąc. Przyjemnie było usłyszeć pochwały (no sorry, trzeba czasem „poszpanować” i się pochwalić ;) ) i podsłuchać rozmowy na trybunach o tym, kto powinien wyjść z grupy B (tzn. my), w której ostatecznie zajęliśmy 3 lub 4 miejsce (bilans bramek). No właśnie, przyjemnie ale – przez rok czasu spokojnie pracowaliśmy nad elementami ataku pozycyjnego, poruszania się po boisku, gry w strefach etc. . Przez ten czas, wykonanie nakreślonych zadań i mądra gra zespołowa były priorytetem. Po przegranym meczu i dobrej grze wszystko było ok. Doszliśmy jednak do momentu gdzie trzeba powiedzieć jasno – czas zacząć wygrywać i to nie tylko pojedyncze mecze ale całe turnieje (no podium przeboleje ;) ). Za 3 dni turniej w Józefowie. Innego scenariusza jak wyjście z grupy nie przewiduję – możemy śmiało wyjść na halę i z podniesionym czołem pakować kolejne bramki rywalom. Po turnieju na Pradze wszyscy są według mnie już gotowi – czy mam rację? Za 3 dni się przekonamy.

Środowy trening – główny nacisk na „szybkie” wejście w mecz – w niedzielę nie możemy powtórzyć błędu „słodkich snów”.

Mimo, że wpis związany jest z poprawą gry, zdobywaniem bramek i kończeniem meczów zwycięsko – to tak naprawdę sprawa drugorzędna. W tym wszystkim najbardziej cieszy wyjazd na turniej i myśl, że chłopaki nie spędzą kolejnego weekendu przed komputerem. Turnieje stanowią dużą frajdę dla każdego dzieciaka – możliwość sprawdzenia się z innymi drużynami, rywalizacja ze świadomością, że nie jest to zwykła kopanina przed domem, tylko walka o miejsce w turnieju.

Za 3 dni Józefów – tym razem pochwały za dobrą grę to zbyt mało – (prawie) „na własnych śmieciach” trzeba wygrywać – i na to liczę.

Komentarze (0)
Ze stoku na boisko
 Oceń wpis
   

A tak naprawdę na halę, gdyż w zimę stan boisk piłkarskich w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Tak czy tak, prosto z górskich stoków narciarskich powracamy do futbolu.

Wadą i zaletą uprawiania sportów zimowych przez mieszkańców warszawy jest odległość jaką trzeba pokonać by znaleźć w zimowym kurorcie. Z tej przyczyny „deski” (bądź „deskę”) na nogi wkładamy 1-3 razy w roku. Co robić przez pozostałe kilkanaście miesięcy? Dla dużej części mężczyzn odpowiedź jest prosta – grać w piłkę nożną.

Niedługo minie rok prowadzenia przeze mnie PKS Serce Falenica. Rok, podczas którego pracowaliśmy nad wieloma ważnymi elementami gry. Za nami treningi dotyczące budowania ataku pozycyjnego, przenoszenia ciężaru gry, gry zespołowej, obronnej (elementy gry strefowej i krycia „1na 1”) czy prosta nauka jak uderzać by strzelić bramkę. Niestety większość tych elementów można ćwiczyć tylko na boisku. Piłka nożna halowa to praktycznie „inny sport”.

Mimo bardzo dobrej gry, jaką chłopaki zaprezentowali podczas jesiennych spotkań, strzelaliśmy zbyt mało bramek. Największą bolączką było wykorzystywanie stwarzanych wcześniej sytuacji. Na szczęście, mimo niewielkiej sali w której mamy zajęcia, możemy pracować nad wykorzystywaniem sytuacji podbramkowych. Tak więc w czasie zimowych treningów, dużą wagę przywiązuję do treningu strzeleckiego. Szybka „klepa” z uderzeniem z pierwszej piłki, uderzenia z powietrza (słynny strzał „z woleja”), czy po prostu dynamiczne wyjście sam na sam z bramkarzem zakończone mocnym uderzeniem do rogu. To bardzo ważne elementy treningów. Co dodatkowo? Ćwiczenia techniczne – przyjęcia, zgrywanie piłki i tym podobne elementy.

Osobna kwestia to nauka gry w piłkę nożną halową. Tu inaczej trzeba rozłożyć siły – zmiany następują co 3-4 minuty – tu gra jest szybsza, z naciskiem na „klepę” i grę bez piłki. Ciekaw jestem jak będą wyglądały nasze mecze podczas najbliższych turniejów halowych.

Z jednej sprawy niezwykle się cieszę. Do ekipy dołączyło kilka nowych osób i już widać, że będą ważnymi elementami drużyny. Co ważniejsze, nowi zawodnicy są z 3 klasy gimnazjum. Czemu ważne? Odpowiedź jest prosta – wśród dzieci 1-2 letnia różnica wieku powoduje ogromne różnice. Starsze osoby są wyższe i lepiej zbudowane.
Turnieje i rozgrywki w jakich bierzemy udział organizowane są dla gimnazjalistów. Większość chłopaków PKS-u to uczniowie pierwszej klasy gimnazjum. Nie muszę więc dodawać, że starcie z 2 lata starszą osobą z góry stawia młodszych w gorszej pozycji. Cieszy to, że razem z fajnie grającą grupą młodszych chłopców, będą grały osoby starsze. Jestem bardzo ciekaw jak to będzie wyglądało w meczach i turniejach. Okazja do przekonania się będzie już wkrótce – o czym oczywiście poinformuję :).

Komentarze (0)
1 | 2 |
Najnowsze wpisy
2010-06-02 10:53 Gramy o Złotą Piłkę
2009-11-01 21:22 Powracamy?!
2009-08-20 00:21 Jak z bicza strzelił
2009-07-20 22:52 Jak na wielkim stadionie
2009-07-01 10:36 Wakacje
Najnowsze komentarze
2011-05-22 11:48
konta oszczędnościowe.:
Powracamy?!
I co ostatecznie?
2010-02-22 20:20
Prof.dok.hab Puszek :
Jak z bicza strzelił
Jakoś sobie nie przypominam by po 23 był spokój Ale w tym roku było nawet fajnie
2009-10-15 17:18
srebrnooka:
Jak z bicza strzelił
Co z klubem istnieje?
O mnie
Piotr Należyty
Sercem i duszą związany ze sportem. Zawodowo zajmuję się marketingiem sportowym, "po godzinach" prowadzę zajęcia sportowe z dziećmi, a wypoczywam... uprawiając sport :).
Kategorie
Ogólne